Witam.

W związku z tęczową rewolucją, filozofią gender, postępującym zeświecczeniem i modą na seks bez ograniczeń, chciałbym się ustosunkować do kwestii homoseksualistów.

Zanim zajmę odpowiednie stanowisko na ich temat, proponuję lekturę dwóch materiałów:

1)Szok, Biblia nie potępia gejów

2)Homoseksualizm jest grzechem

A teraz mój komentarz.

Otóż w 1) czytamy, że:

Słynny tekst tłumaczy się zwyczajowo „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!”, jednak znaczenie kluczowego terminu to’ebah wcale nie jest takie oczywiste.

Oznacza on bowiem nie tyle „obrzydliwy”, co nieczysty, stanowiący tabu. To’ebah było wszystko, co zakłócało wyznawany przez Żydów idealny porządek stworzenia. Jak, na przykład,…

Czyli, że słowo „obrzydliwość” jest użyte nieprawidłowo. No ale ja tutaj mam jedną, zasadniczą uwagę. Za czasów JP2 powstała Biblia Tysiąclecia. Papież na pewno ją znał i czytał. Więc jeżeli by mu nie pasował wyraz „obrzydliwość” to by poprawił na inny. A on jednak żadnej poprawki nie wniósł. Mógłby przecież zmienić tłumaczenie na: „nieczystość obrzędowa”. A jednak tego nie zrobił. I tutaj kropka.

Natomiast wszystkim „myślącym nowocześnie”, którzy uważają, że Biblia to średniowiecze i zacofanie, przypominam jedną z moich mądrości:

„Boga cenię za to, że nie zmienia poglądów”.

Bawcie się dobrze.